Ultra Roztocze, czyli krótko o moim debiucie w biegu górskim (nieulicznym).




Relacja z udziału w biegu Ultra Roztocze 30 km i zarazem mojego debiutu w biegu nieulicznym. 

Regularnie biorę udział w zawodach biegowych już od jakichś 5-6 lat, ale dopiero w tym roku po raz pierwszy miałam okazję spróbować swoich sił w biegu górskim.

To, czy w ogóle będę mogła wziąć udział w biegu Ultra Roztocze nie było prawie do samego końca pewne, gdyż niecałe dwa tygodnie wcześniej biegłam Maraton Lubelski.

Po maratonie każdy organizm zachowuje się nieco inaczej, a niektórzy jeszcze spory czas po przebiegnięciu odczuwają jego skutki w przeróżny sposób.

Ultra Roztocze 30 km to była dla mnie jedna wielka niewiadoma także w kontekście trudności i profilu trasy oraz znajdujących się na niej przewyższeń sięgających prawie 500 m w górę i w dół.

Okazało się na szczęście, że wilk nie taki straszny jak go malują i nie tylko udało mi się ukończyć (przeżyć) Ultra Roztocze, ale osiągnąć także całkiem dobry wynik.

A więc jak wspominam Ultra Roztocze? Czy to miła odmiana dla osoby, która całe swoje życie biegała tylko po asfalcie? Co powinni wiedzieć biegacze uliczni zanim wezmą udział w swoim pierwszym biegu górskim? Sprawdźmy.

Ultra Roztocze 30 km: trasa

Ultra Roztocze: kilka słów o biegu




Impreza biegowa Ultra Roztocze miała miejsce po raz pierwszy. Był to cykl biegów odbywających się w dniach 19-21 maja w Zwierzyńcu i okolicy. Dystanse, jakie mieliśmy do wyboru to: 30 km, 60 km, 80 km, 115 km i 140 km.

Pierwotnie zapisując się na bieg myślałam, że będzie to po prostu przyjemnie i w pełni relaksacyjne wybieganie po malowniczych krajobrazach Roztocza.

Trasa biegu była nie tylko malownicza, ale po prostu bajeczna. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o jej ukształtowaniu i trudności w szczególności dla typowo ulicznego biegacza.

Poniżej umieszczam trasę najłatwiejszego z biegów Ultra Roztocze, czyli biegu na 30 km, w którym miałam przyjemność brać udział.

Ultra Roztocze 30 km: trasa

Więcej na temat samej imprezy można znaleźć na stronie Ultra Roztocza.

Mój ekwipunek na Ultra Roztocze 30 km

Z racji swojego błędnego przekonania, że bieg Ultra Roztocze to normalny bieg z tą różnicą że po miękkim podłożu nie byłam w ogóle przygotowana jeśli chodzi o sprzęt i ubranie.

Mój “ultra ekwipunek” na bieg składał się z następujących elementów:

  • Buty Mizuno Wave Creation 17. Wspaniałe i genialne buty, ale do biegania tylko i wyłącznie po asfalcie. Znajomi gdy tylko zobaczyli mnie na linii mety w tych butach byli mocno zaskoczeni, że dałam radę w nich przebiec i z ich twarzy nie znikał uśmiech. Mnie nawet nie przyszło do głowy, aby kupić specjalne buty do biegów górskich.
  • Standardowe krótkie spodenki oraz koszulka na ramiączkach w których trenuję na co dzień.
  • Czapka z daszkiem i okulary do biegania.
  • Plecak, ale ze zwykłą półtoralitrową butelką w środku, więc aby się napić musiałam go zdejmować, otwierać, wyjmować butelkę, a następnie ją z powrotem wkładać.
  • Słuchawki i telefon, abym mogła biec z muzyką. Teraz dochodzę do wniosku, że było to błędem, gdyż przez cały bieg ani chwili nie delektowała się odgłosami natury i śpiewem ptaków.
  • Dwa batony energetyczne i banan.

Tak naprawdę było to ubranie i przygotowanie do w najlepszym wypadku dłuższego normalnego niedzielnego wybiegania, a nie biegu górskiego przy temperaturze blisko 30 stopni i sporych przewyższeniach. Niemniej jednak jakoś dałam radę. 😀

Ultra Roztocze 30 km: Niezwykle Urozmaicona Trasa Biegu

Trasa biegu była dużo bardziej urozmaicona niż się mogłam tego spodziewać. Pokonywaliśmy różne długości bardzo zróżnicowanych pod względem trudności i wyglądu odcinki. To, co udało mi się zapamiętać w szczególności:

  • Kilka kilometrów trasy po asfalcie wzdłuż przepięknych pól i łąk.
    Ultra Roztocze: trasa
  • Trasa biegła także przez wąwozy, które momentami sprawiały wrażenie “pionowych”.
    Ultra Roztocze: trasa
  • Bardzo często na trasie znajdowały się korzenie lub konary.
  • Niektóre zbiegi również wydawały się być prawie “pionowe”.
  • Były także odcinki, po których biegliśmy po piachu lub łąkach.
    Ultra Roztocze: trasa
  • Kilkudziesięciometrowy odcinek biegł także przez “aleję pokrzyw”, co bardzo mocno odczułam biegnąc w krótkich spodenkach.

Ultra Roztocze 30 km: Problematyczne/Krytyczne Momenty

Nieplanowany wskok w błoto

Największym plusem wysokiej temperatury tego dnia był fakt, że na trasie nie było błota. W zasadzie natknęłam się tylko na jedną dość spektakularną kałużę błotną, którą chciałam przeskoczyć. Niestety nie udało mi się to i wskoczyłam w sam jej środek. To był tak naprawdę dopiero początek biegu (3-4 kilometr), ale błoto na szczęście dość szybko wyschło i się odkruszyło.

Wywrotka przy spotkaniu z konarem

Kilka kilometrów później na początku pierwszego z wąwozów lekko się załamałam widząc, iż to co miało być rekreacyjnym biegiem po naturze jest tak naprawdę biegiem z przeszkodami. Skuteczne omijanie konarów i jednoczesne trzymanie tempa udawało mi się tylko przez krótki czas.

Na mniej więcej 6-8 kilometrze zaliczyłam dość mocny i spektakularny upadek, podczas którego mój kręgosłup “chrupnął”. Myślałam, że będzie to już koniec mojego biegu i że tym upadkiem aktywowałam sobie kontuzję kręgosłupa.

Chwilę po upadku miałam nawet myśl, aby zadzwonić po mojego przyjaciela Mariusza i poprosić go, aby po mnie przyjechał i mnie zabrał z tego piekła. Zdałam sobie jednak szybko sprawę, że żaden samochód ani nawet helikopter do tego miejsca nie będzie w stanie dotrzeć, więc prościej będzie jak się wezmę w garść i ukończę bieg zgodnie z założeniami.

Domyślam się, że dla osób na co dzień biorących udział w biegach górskich takie upadki to nic specjalnego. Jednak dla biegacza ulicznego, dla którego zawsze jedyną przeszkodą jest tylko jego ograniczona wydolność płucno-sercowa takie dodatkowe “utrudniacze” stanowią nie lada wyzwanie.

Pomylenie trasy i brak wody

Jak się później okazało aż do 29 km byłam druga kobietą na trasie choć wydawało mi się, że biegnę bardzo powoli. Na 29 km wiedząc, że zostało mi tylko ok. 5 minut biegu wypiłam wszystkie swoje zapasy wody i (wraz z grupą kilku innych biegaczy) …pomyliłam drogę do mety.

Okazało się, że ktoś zdjął oznaczenie trasy w bardzo ważnym punkcie, w którym powinniśmy skręcić. Przez to, że nie skręciliśmy wybiegliśmy w szczere pole i przez szczere pole (pośród jeszcze zielonego zboża) musieliśmy później zawracać. Przez tę niby niewinną pomyłkę dołożyliśmy sobie prawie 3 km.

Nie byłoby wielkim problemem samo wydłużenie trasy, ale fakt, że nie miałam już wody. Po raz pierwszy w życiu się wtedy chyba naprawdę odwodniłam. Po dotarciu na metę nie tylko miałam totalną suchość w ustach, ale sama nie mogłam się zdecydować czy będę wymiotować, mdleć czy umierać. Dopiero po ok. 1-2 h i wypiciu kilku litrów udało mi się mniej więcej dojść do siebie, ale słabo czułam się aż do końca dnia.

Ultra Roztocze 30 km: Momenty Dające Mi Przewagę

Trzy powyższe krytyczne punkty biegu sprawią, że bieg na pewno zapamiętam na długo. Jednak poza tymi małymi kryzysami jestem zadowolona z tego, jak sobie poradziłam w swoim pierwszym biegu górskim.

Dzięki jednak dość dobremu przygotowaniu “ulicznemu” oraz “crossfitowemu” przynajmniej w dwóch sytuacjach udawało mi się zyskiwać sporą przewagę i nadrabiać zaległości.

Proste odcinki i łąki

Chociaż większa część Ultra Roztocza przebiegała przez trasy z przeszkodami i wzniesieniami to jednak kilka (a może nawet kilkanaście) kilometrów wiodło przez w miarę proste i równe trasy (głównie łąki i kilka kilometrów asfaltu).

Bez względu na to, ile kilometrów już miałam w nogach i jak bardzo byłam zmęczona na tych prostych odcinkach byłam w stanie podkręcać tempo do jakichś 4:40-4:50 min/km i szybko nadrabiać wszelkie straty tempa z “górek”.

Poniżej zdjęcie z przykładowego odcina, na którym udawało mi się odzyskiwać przewagę.

Ultra Roztocze: trasa

Na tych odcinkach bardzo wyraźnie było widać, kto ma zaprawę uliczną i lubi biegać bez przeszkód. 🙂

Lżejsze podbiegi

Ultra Roztocze może nie jest biegiem stricte górskim (chociaż jako taki widzę widnieje w wynikach na serwisie EnduHub) jak np. Bieg Rzeźnika, ale zdecydowanie nie jest to zwykły bieg po płaskim, ale miękkim podłożu.

Podczas biegu okazało się, że kondycyjnie jestem bardzo dobrze przygotowania do pokonywania górek. To jest rzecz jasna zasługa ukształtowania Lublina i przebiegnięciu przeze mnie wszystkich pięciu Maratonów Lubelskich. W tym momencie pragnę przypomnieć, że Maraton Lubelski uważany jest za uliczny bieg górski. Myślę, że dość dobry wynik na Maratonie Lubelskim dwa tygodnie wcześniej także znacząco przyczynił się do mojej wydolności na Ultra Roztoczu.

Nie miałam kondycyjnie prawie żadnych problemów na pokonywanych przeze mnie wzniesieniach. Problem był bardziej z przyczepnością i stabilizacją na “pionowych” ścianach. Wszędzie tam, gdzie dało się biec (nawet jeśli było dość stromo) to biegłam.

Po ok. 15-20 kilometrze zauważyłam, że większość ludzi, których mijałam na górkach już szła, ja prawie cały czas biegłam (chociaż momentami w naprawdę wolnym tempie).

Myślę, że to właśnie w tych krytycznych momentach zaczęłam zyskiwać największą przewagę, gdyż traktowałam ten bieg jako BIEG i dążyłam do tego, aby prawie w ogóle nie przechodzić do marszu.

Po wbiegnięciu na metę jednak moje nogi zaczęły na różny sposób odmawiać posłuszeństwa.

Ultra Roztocze: nogi na mecie

Ultra Roztocze 30 km: Analiza, przebieg, mapa

Bieg Ultra Roztocze 30 km wyglądał zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażałam nie tylko ze względu na trudność trasy, ale także mało sprzyjające warunki pogodowe.

Jako że startowaliśmy o godz. 14 to nie mogliśmy już niestety liczy na poranny chłód. Temperatura przez cały czas oscylowała w granicach 26-29 stopni.

Start biegu był w dobrze znanej wszystkim miejscowości Szczebrzeszyn spod pomnika chrząszcza.  Oto ja na chwilę przed startem. Niestety nie udało mi się obiektywem objąć chrząszcza.

Ulta Roztocze: start

Poniżej przedstawiam szczegółowe dane z biegu przesłane z mojego zegarka do Endomondo.

Ultra Roztocze: trasa

Poniżej przedstawiam profil trasy, tempo oraz tętno.

Ultra Roztocze: trasa

Podsumowanie biegu Ultra Roztocze 30km: 33 km i 3 miejsce OPEN

Tak jak wspomniałam wyżej, cały czas miałam wrażenie, że biegnę coraz wolniej i jestem na szarym końcu. Rzeczywiście biegłam coraz wolniej, ale nie zwalniałam jednak aż tak bardzo, aby zupełnie zrujnowało to mój wynik końcowy.

Po dobiegnięciu na metę jednak okazało się, że w ogóle nie jest tak źle. Okazało się, że jest wyśmienicie, a mój debiut z biegu górskim mogę z czystym sumieniem uznać za sukces, a nie porażkę.

Spośród 234 osób, które ukończyły bieg na mecie byłam 25 zawodnikiem, a spośród 70 kobiet dobiegłam jako 3 robiąc przy tym 3 km za dużo (zawodniczka, która dobiegła jako druga również przebiegła za dużo).

Ultra Roztocze: 3 miejsce OPEN kobiet




Czas, w jakim przebiegłam Ultra Roztocze 30 km (33 km) to 3 h 26 minut i 5 sekund.

Podobnie jak ma to miejsce w przypadku maratonu, uraz psychiczny i fizyczny bardzo szybko minęły, a ja już zaczęłam myśleć o podniesieniu poprzeczki w przyszłym roku nieco wyżej i spróbowaniu dystansu bardziej ultra, czyli 60 km.

Jeśli tylko nie dopadnie mnie żadna kontuzja lub inne przeciwności, to myślę, że będę chciała sprawdzić się na dystansie większym niż maraton. Nie od dziś wiadomo w końcu, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. 🙂

Dodaj komentarz