Swimrun, czyli kilka słów o moim najnowszym odkryciu sportowym

Ci, którzy mnie choć trochę znają wiedzą, że całe moje życie kręci się wokół biegania. Byłam w stanie skusić się na dłuższe sesje treningowe na rowerze w momencie, gdy zmusiła mnie do tego zeszłoroczna kontuzja nogi. Jednak gdy tylko udało mi się wyleczyć kontuzjowaną nogę, to rower poszedł w przysłowiową odstawkę. Do samego pływania też jest mi ciężko się zmotywować i jego częstotliwość jest naprawdę mizerna.

Wiem, że podstawą dobrego treningu biegowego jest również włączanie innych dyscyplin, w tym właśnie roweru i pływania. Wiem, że triathlon jest pod tym względem świetnym rozwiązaniem, ale jednak łączenie trzech dyscyplin wydaje się dla mnie zbyt skomplikowane. Kilka dni temu usłyszałam o czymś, co może wydać się idealnym kompromisem pomiędzy samym bieganiem, a triathlonem.

O czym mowa? O Swimrun.

Czym jest Swimrun?

Swimrun to relatywnie młoda i szybko zyskująca na popularności dyscyplina, która ma swoje korzenie w Szwecji, gdzie w czerwcu 2016 odbyły się po raz pierwszy tego typu zawody.

Jak sama nazwa wskazuje, Swimrun to połączenie dwóch dyscyplin: pływania i biegania. Główna różnica pomiędzy Swimrun, a triathlonem, aquathlonem czy duathlonem jest taka, że każda z dyscyplin wykonywana jest kilkukrotnie. Zazwyczaj są to dwa przejścia z biegu do pływania.

Co ciekawe, w przypadku sportu Swimrun zawodnicy podczas całości trwania zawodów muszą nosić ze sobą wyposażenie zarówno do biegania, jak i pływania. Wielu z nich, aby nie tracić czasu, decyduje się pokonać całe zawody w piance oraz butach biegowych.

Kolejną charakterystyczną cechą Swimrun jest fakt, że jest to sport drużynowy. Wyścig zawsze odbywa się w parze i stanowi naprawdę ciekawe doświadczenie zespołowe i wyzwanie, jakie musimy podjąć będąc częścią drużyny.

Swimrun zawsze odbywa się blisko natury, w pięknych i nieraz „dzikich” terenach, takich jak, jeziora, skały, lasy, rzeki, wyspy czy archipelagi.

Zainteresowanych tematem odsyłam do szerszej lektury na temat Swimrun tutaj.

Gdzie na zawody Swimrun?

Swimrun bardzo szybko zyskuje na popularności i co roku organizowane są już setki wyścigów Swimrun  w Europie, a także Ameryce, Azji czy nawet Australii. Warto tutaj przypomnieć, że przecież pierwszy tego typu wyścig miał miejsce zaledwie dwa lata temu.

Najważniejszą serią wyścigów Swimrun, będącą także pierwowzorem wyróżniającym się na tle reszty, są oczywiście zawody ÖTILLÖ World Series odbywające się w Anglii, Niemczech, Szwecji, Szwajcarii i Chorwacji.

Teoretycznie w zawodach Swimrun może wziąć udział każdy, kto potrafi w miarę dobrze pływać i biega. Nie polecałabym tego typu zawodów jednak kompletnym sportowym nowicjuszom, bo jednak jest do dyscyplina zdecydowanie wytrzymałościowa.

Jakie korzyści może nieść Swimrun dla biegacza?

A więc przejdźmy do sedna. Osobiście udziału w zawodach Swimrun jeszcze nie brałam, ale na pewno chciałabym kiedyś spróbować.

Każdy w środowisku biegowym wie, że pływanie bardzo dobrze „przekłada” się na bieganie. Jeśli dodatkowo połączymy je w jeden trening z bieganiem i, na przykład, pobiegniemy już na mocno zmęczonych nogach po pływaniu, to możemy liczyć na naprawdę niezły postęp i poprawę wytrzymałości po kilku lub kilkunastu takich sesjach treningowych.

Poza tym bieganie to sport indywidualny i wielu biegaczom brakuje w bieganiu właśnie tego elementu współpracy i bycia częścią zespołu. Swimrun z pewnością wspaniale zaspokoi potrzebę przynależności do drużyny.

Reasumując: ciekawa dyscyplina zyskująca coraz większą popularność

Tak jak wspomniałam, dla tych, którzy nie przepadają za triathlonem lub jazdą na rowerze, a chcą czegoś więcej niż samo bieganie i pływanie, Swimrun wydaje się być bardzo ciekawą opcją.

Może być nie tylko świetną przygodą samą w sobie, ale ważnym i skutecznym elementem zdywersyfikowanego treningu biegowego. W Polsce także organizowanych jest coraz więcej zawodów Swimrun, więc zdecydowanie wrzucam je na swoją checklistę.

One Response

  1. Agnieszka Maj 16, 2018

Dodaj komentarz