Pierwsze urodziny bloga SportsJunkie.pl i małe podsumowanie!

30 lipca 2017 mój sportowy blog SportsJunkie.pl skończył rok. Czas na małe podsumowanie!

Banalnie będzie, jeśli powiem na początek, że sama nie wiem, kiedy ten rok minął. Nikt z nas nie wie, co się dzieje z czasem i dlaczego tak szybko mija.

Jedyne logiczne wytłumaczenie to fakt, że z każdym rokiem naszego życia okres 365 dni to odpowiednio jakiś ułamek naszego życia. Kiedyś była to połowa życia, teraz jedna trzydziesta. Tak więc nie ma powodu, aby się dziwić i narzekać, że zleciało tak szybko (a lecieć będzie coraz szybciej). Trzeba to po prostu jak najszybciej podsumować.

Ten rok odkąd stworzyłam SportsJunkie.pl był naprawdę wyjątkowo ciekawym i wręcz rewolucyjnym czasem, jeśli chodzi o moją „karierę” sportową.  Spróbowałam mnóstwa rzeczy, wielokrotnie wyszłam ze swojej strefy komfortu, poprawiłam wszystkie swoje osobiste rekordy, by na koniec (na szczęście) sezonu dość poważnie się kontuzjować.

Nie zamierzam jednak narzekać. Ilość lekcji, jakie przyjęłam jest przeogromna i wierzę, że wrócę dużo mądrzejsza, silniejsza i lepsza. To na pewno nie był rok zmarnowany.

Tyle słowem wstępu, teraz czas na kilka podsumowań i trochę liczb.

Pierwszy Rok SportsJunkie.pl w liczbach

Blog SportsJunkie.pl jest sposobem, aby jakoś udokumentować moje różne pomysły, błędy i osiągnięcia w takiej formie, aby inni ludzie mogli z nich skorzystać. Z tego też powodu moja aktywność na blogu jest stała i regularna, ale nie codzienna.

SportsJunkie.pl jest moim publicznym pamiętnikiem sportowym, nie pracą zawodową. Niemniej myślę, że liczby, jakie osiągnął w swoim pierwszym roku życia są całkiem przyzwoite.

Liczby SportsJunkie.pl w pierwszym roku jego istnienia (30 lipca 2016 – 30 lipca 2017) kształtują się następująco:

  • 9 tysięcy unikatowych użytkowników.
  • Treści na blogu zostały wyświetlone 20 tysięcy razy.
  • Blog ma w tym momencie całkiem dobre pozycje w wyszukiwarce Google na trudne frazy takie jak np. „blog biegowy” czy „muzyka do biegania”. Wpiszcie w Google „blog biegowy” i powiedzcie, co widzicie na górze. 🙂
  • Od stycznia ruch organiczny na blogu rośnie zgodnie z predykcjami.
  • Najchętniej czytane artykuły na blogu to:
  • Ruch organiczny na blogu stanowi 62% całego ruchu.
  • W tym czasie opublikowałam 52 artykuły (łącznie z dzisiejszym podsumowaniem).
  • Zostawiliście na blogu 92 komentarze i odnotowałam zero komentarzy troli. Dzięki!
  • Blog zyskał 3 sponsorów i partnerów.

A tutaj to, na co lubię patrzeć najbardziej, czyli rosnący wykres ruchu na blogu.

Pierwszy rok dla każdej strony internetowej to rok „dojrzewania” i dorastania. Teraz myślę, że powoli i stabilnie możemy liczyć na kontynuację trendu, chociaż moja aktywność na blogu nie jest bardzo duża i częsta.

Pierwszy Rok SportsJunkie.pl rewolucją w moim sportowym stylu życia

Tak jak wspomniałam wyżej pierwszy rok bloga SportsJunkie.pl był rokiem rewolucyjnym dla mojego sportowego stylu życia. Ciężko byłoby mi to wszystko streścić w książce nie mówiąc o jednym paragrafie wpisu podsumowującego.

Powiem tyle:

  • Pokonałam i dalej pokonuję swoje słabości.
  • Cały czas popełniam błędy, ale uczę się na nich.
  • Cały ten rok szukałam idealnej dla siebie równowagi pomiędzy sportem, pracą a życiem prywatnym. Powoli chyba udaje mi się znaleźć idealny dla siebie balans.
  • Zrobiłam jak na siebie ogromny postęp i jestem z tego dumna.
  • Przebiegłam Maraton Lubelski w 3:31.
  • Skończyłam z kontuzją, ale nie poddaję się. Zamierzam wrócić jeszcze silniejsza i w nowej „odsłonie”.
  • Zaczęłam dość dużo jeździć na rowerze i polubiłam to.

Poniżej moja zaktualizowana „kolekcja”.

Jest dobrze! 🙂

Dalsze plany rozwoju bloga SportsJunkie.pl

Przez kolejny rok możecie spodziewać się kolejnych wpisów i artykułów. Nie będę jednak pisać tylko po to, aby zachować jakąś regularność (chociaż wiem, że Google to lubi), ale wtedy, gdy będę miała coś ciekawego, czym będę się chciała z Wami podzielić.

Przede mną kolejne wyzwania nie tylko te dotyczące regeneracji, powrotu do pełnej formy, ale także wyzwania dietetyczne i nowy sezon. Będzie o czym pisać!

Ten post miał być w miarę krótki i zwięzły, więc tym akcentem kończę. Poniżej wklejam zdjęcie z Kingą, z którą wspólnie robimy ostatnio (na sobie) dość ciekawe eksperymenty dietetyczne. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z naszymi oczekiwaniami, to nie zawahamy się, aby podzielić się z Wami.

Do następnego! 🙂

6 komentarzy

  1. Figga Sierpień 7, 2017
    • Olga Sierpień 12, 2017
  2. Luk Sierpień 11, 2017
    • Olga Sierpień 12, 2017
  3. Kinga Sierpień 11, 2017
    • Olga Sierpień 12, 2017

Dodaj komentarz