Jak bieganie wpływa na serce? Czyli co się stało z moim sercem po 20 tys. przebiegniętych kilometrów.




Jeśli chodzi o bieganie na czczo, czy bieganie po asfalcie, to z pewnością musiałabym użyć wielu rzeczowych argumentów, aby niektórych do tych form biegania przekonać.

Zdecydowanie inaczej jest w kwestii wpływu biegania na serce.

Tutaj prawie każdy od razu wie, że jest to wpływ jak najbardziej pozytywny.

Myślę,że jestem również tego żywym przykładem, więc pozwól, że Ci w skrócie opowiem, jak bieganie przez prawie 10 lat wpłynęło na moje serce.

Pamiętaj, że bieganie ma pozytywny wpływ na serce pod warunkiem, że jest ono w miarę zdrowie i faktycznie jest zdolne do większego wysiłku. Zanim zaczniesz biegać koniecznie skonsultuj swoją decyzję z lekarzem i zrób podstawowe badania (echo oraz EKG serca). Nie jestem lekarzem, a historia wpływu biegania na moje serce to mój indywidualny przypadek, który ma Cię tylko uświadomić o możliwym bardzo dobrym efekcie biegania.

Arytmia i podwyższone ciśnienie, czyli moje serce zanim zaczęło biegać

Od najmłodszych lat cierpiałam na dość uciążliwą formę arytmii serca – częstoskurcz nadkomorowy. Nie jest to przypadłość bezpośrednio zagrażająca życiu, ale jest uciążliwa, ponieważ w momencie arytmii nie można zbyt wiele zrobić poza czekaniem aż się skończy.




Podczas napadu arytmii nie byłam nawet za bardzo w stanie chodzić – zawsze bez względu na miejsce, w którym się znajdowałam musiałam poczekać aż minie. W moim wypadku była to forma napadowa, która trwała od kilku minut do kilku godzin. Bardzo często arytmię wywoływało po prostu gwałtowne wstanie, czy pochylenie się. Jeśli dobrze pamiętam, to najdłuższe okresy bez arytmii trwały u mnie max. 2 lub 3 tygodnie.

Dodatkowo w czasie, gdy chodziłam do liceum miałam nieco podwyższone ciśnienie (chociaż nadwagi ani otyłości nigdy nie miałam), a kontrolne badanie Holtera wykazało także dość sporo dodatkowych skurczów.

W końcu moje sercowe dolegliwości zaczęły mi to już autentycznie przeszkadzać, więc postanowiłam kwestię skonsultować z kilkoma kardiologami. Dwóch sugerowało zrobienie ablacji (czyli „wypalenie” w sercu małej blizny, dzięki której impuls elektryczny nie zapętlałby się i nie powstawałaby arytmia), a jeden zasugerował wszczepienie rozrusznika.

W pewnym momencie zaczęłam się już poważnie zastanawiać nad ablacją, ale na szczęście był to też mniej więcej ten czas, w którym podjęłam decyzję o bieganiu…

Jak bieganie wpływa na serce? Czyli moje serce po ok. 20 tys. km

W moim przypadku bieganie zaowocowało dwiema istotnymi zmianami w kondycji i pracy mojego serca.

Drastyczne obniżenie ciśnienia oraz pulsu

Pierwszą pozytywną zmianą, która nastąpiła już po kilku miesiącach biegania to zdecydowanie obniżenie ciśnienia tętniczego oraz pulsu spoczynkowego. W tym momencie moje „normalne” ciśnienie wynosi ok. 110/60, a puls spoczynkowy, uwaga, często wynosi po czterdzieści kilka uderzeń na minutę. Kilka razy w nocy zanotowałam rekordowo niski puls wynoszący trzydzieści kilka uderzeń.

Jedyny wniosek, jaki można z tego wysnuć to, że bieganie wzmacnia serce. Moje stało się już na tyle wydolne, że wystarczy mu tylko czterdzieści kilka uderzeń na minutę, aby przepompować całą krew, podczas gdy dla większości ludzi potrzeba ok. dwa razy więcej.

W praktyce ponoć bieganie daje naszemu sercu ok. 10 lat dodatkowego życia. To całkiem dobry deal, prawda?

Stopniowy zanik arytmii

Moje pierwsze lata biegania były dość asekuracyjne między innymi właśnie z powodu męczącej mniej arytmii. Kardiolog wyraźnie powiedział mi, że mam odnaleźć swoją granicę i jej nie przekraczać. Arytmia cały czas sporadycznie mi się zdarzała, ale po ok. 2-3 latach biegania nie przeszkadzała mi już ona prawie w ogóle.

Bieganie okazało się być idealnym sportem dla mojego serca, ponieważ nie zawierało w sobie gwałtownych ćwiczeń czy zrywów, które prawie zawsze kończyły się u mnie arytmią. O sporcie typu crossfit mogłam sobie w tamtych czasach tylko pomarzyć.

W 2012 roku rozpoczęłam przygotowania do maratonu (czyli dość poważnie zwiększyłam kilometraż),a także zaczęłam startować w zawodach. Zawody mają to do siebie, że bez względu na poziom wytrenowania zawsze na nich pobiegnie się nieco szybciej niż biegając samemu. Okazało się, że szybkie tempo wcale nie miało złego wpływu na moje serce.

W 2013 roku przebiegłam swój pierwszy maraton (wiem, że dość późno) i był to praktycznie koniec moich problemów z arytmią. W 2014 roku zaczęłam trenować pod okiem profesjonalnej trenerki, a moje treningi nabrały różnorodności i zdecydowanie większego tempa (na stronie O mnie poznasz szczegółową historię mojego biegania). W 2015 roku dołączyłam także nową dyscyplinę – crossfit, który głównie składa się z takich ćwiczeń, których kiedyś nie byłabym w stanie wykonywać (np. burpees).

Muszę przyznać, że od czasu mojego pierwszego maratonu (a przebiegłam już cztery) w 2013 roku mogę policzyć epizody arytmii na palcach jednej ręki. Najśmieszniejsze jest to, że nigdy nie poddałam się ablacji, nie pozwoliłam sobie wszczepić rozrusznika, ani nie zaczęłam brać żadnych leków na serce. Ostatnio wykonałam kontrolne badanie serca, a także echo i okazało się, że wszystko jest wzorcowo.

Moje serce jest w tym momencie niesamowicie wydolne, wydajne, zdrowie i przede wszystkim pracuje dobrze (i miarowo).

Czy to wszystko zasługa biegania?




Nie twierdzę, że to bieganie od razu w sposób magiczny wyleczyło moje serce.  Niemniej zapytałam dwóch kardiologów, czy uważają, że moje problemy skończyły się dzięki bieganiu i obydwaj stwierdzili, że najprawdopodobniej tak.

Oczywiście możliwe jest, że częściowo z arytmii samoczynnie „wyrosłam”, ponieważ słyszałam także o takich przypadkach. Intuicyjnie czuję, że to jednak jest głównie zasługa biegania, które niesamowicie wzmocniło i po prostu „ustabilizowało” moje serce. 

Teraz jest już na tyle wytrenowane, że mogę spokojnie przygotowywać się do biegania w czasach, które osiągają niemalże tylko zawodowi sportowcy. 🙂

A jak jest u Ciebie? Czy również zaobserwowałeś pozytywny wpływ biegania na serce? Czy może dopiero zamierzasz zacząć biegać? Zachęcam do dyskusji i pozostawiania komentarzy.

2 komentarze

  1. Olo Sierpień 11, 2017
  2. Agnieszka Marzec 29, 2018

Dodaj komentarz