Bieganie a przeziębienie. Czy bieganie z przeziębieniem to dobry pomysł?

Bieganie podczas przeziębienia ma prawdopodobnie dużo większą ilość przeciwników niż zwolenników. W artykule dowiesz się, dlaczego ja należę do zdecydowanych zwolenników tej nieco kontrowersyjnej metody „leczenia”.




Faktem jest to, że biegam od prawie 10 lat i przez cały ten czas nie byłam ani razu poważnie chora. Jedyne, co mnie  w tym okresie dopadło kilkakrotnie to przeziębienie i katar. Antybiotyki brałam ostatnio w 2006 roku

Jak to jest możliwe? Zwyczajnie. Po prostu przez cały ten czas regularnie biegam (choć w różnym natężeniu), a jakiekolwiek przeziębienie lub zaczynającą się chorobę tłumię w zarodku. Póki co moja dość radykalna i kontrowersyjna metoda ma 100% skuteczności.

Chcesz się dowiedzieć, jak to robię? Świetnie! Poniżej zdradzam cały mój „sekret” i jego szczegółowe działanie.

Metodą, którą opisuję w niniejszym artykule nie stanowi w żadnym wypadku porady medycznej ani profesjonalnej rekomendacji. To po prostu wypracowany przeze mnie sposób, który z powodzeniem działa na mój organizm. Nie znaczy to jednak, że zadziała w podobny sposób na Ciebie.

Bieganie i przeziębienie: jak bieganie zwiększyło moją odporność




Jeszcze przed rozpoczęciem swojej przygody z bieganiem, tak jak większość ludzi, w miarę regularnie chorowałam na anginę lub grypę, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Mniej więcej raz do roku (czasem trochę rzadziej lub częściej) musiałam także odbyć kurację antybiotykową.

Moja odporność nie była zbyt wysoka, przez co musiałam szczególnie uważać na jakiekolwiek przewiania czy zmarznięcia, gdyż prawie zawsze kończyły się one gorączką i… antybiotykami.  Nie pomagało jedzenie czosnku w ogromnych ilościach ani specyfiki z apteki mające odbudować odporność.

Wszystko się zmieniło dopiero po mojej pierwszej „przebiegniętej” zimie w 2008 roku. To była także od bardzo długiego czasu pierwsza zima, która minęła bez żadnej choroby.

Istotne jest tutaj to, że bieganie rozpoczęłam w okresie wakacyjnym, więc podczas zimy byłam już trochę do tego rodzaju wysiłku przyzwyczajona. Bardzo możliwe, że gdybym rozpoczęła bieganie zimą to musiałabym najpierw swoje „odchorować”.

Rozpoczęcie biegania przyczyniło się do znacznego zwiększenia odporności mojego organizmu i praktycznie wyeliminowało wszystkie „sezonowe” choroby z mojego życia.  Nieraz zdarzyło mi się biegać w deszczu, w przemoczonych butach lub zmarznąć do szpiku kości. Nigdy jednak nie skończyło się to chorobą.

Oczywiście nie oznacza to, że wirusy przestały próbować mnie atakować. Atakują mnie tak samo często, jak innych, ale póki co z marnym skutkiem.  Moją dość kontrowersyjną bronią jest bardzo mocny trening (w dwóch wariacjach), który opisuję poniżej.

Stosując tę metodą odnoszę jak na razie 100% skuteczności w zwalczaniu jakiegokolwiek przeziębienia lub choroby już na samym jej początku, dzięki czemu nigdy nie przeradza się nic gorszego niż katar.

Bieganie na przeziębienie: podstawowe zasady, aby zniszczyć przeziębienie treningiem

Mniej więcej raz lub dwa razy do roku, w okresie zimowym w szczególności, czuję, że niestety jakaś infekcja zaczyna się rozwijać. Zazwyczaj objawia się to bólem głowy oraz mięśni, katarem, kaszlem,  stanem podgorączkowym, bólem gardła czy ogólnie złym samopoczuciem. Od razu wybieram się na trening, gdy tylko zaczynam odczuwać te objawy. Oto, co robię krok po kroku:

  1. LEK. Piję aspirynę, Gripex lub inny powszechnie znany i dostępny specyfik na przeziębienie.
  2. WITAMINA C. Biorę bardzo dużą dawkę witaminy C. Polecam tutaj witaminę C firmy Swanson.
  3. UBRANIE. Ubieram się cieplej niż zwykle zakładając jedną warstwę więcej. Jeśli jest poniżej 8-10 stopni, to całą twarz zakrywam kominem wyglądając tak, jak poniżej:

    Bieganie a przeziębienie

    Oto ja praktykując biegnie z lekkim przeziębieniem.

  4. TRENING. Idę na w miarę szybki (końcówka BC1) i długi trening biegowy (10-15 km).

Efekty mojej kuracji „szokowej” są naprawdę bardzo szybkie, a schemat, w jaki ona przebiega przerabiałam wielokrotnie:

  1. Przez pierwsze 4-6 kilometrów zazwyczaj czuję się fatalnie i doskwiera mi pulsujący ból głowy.
  2. Na ok. 7 km czuję, że ból głowy i mięśni zaczyna ustępować.
  3. Na ok. 10 km czuję przypływ energii.
  4. Na 15 km poziom endorfin i ogóle samopoczucie są takie, jak po normalnym treningu.
  5. Tego samego dnia zazwyczaj pojawia się katar, który jest jedyną pozostałością po atakującej infekcji.

Moim zdaniem sposób, w jaki to działa jest banalnie prosty. Organizm zostaje zmuszony do przełamania pewnej „bariery” i podjęcia walki. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdy organizm będzie reagował w ten sam sposób. Znam osoby, które próbowały biegać z przeziębieniem i twierdzą, że czują się jeszcze gorzej, a także nie są w stanie przełamać tej magicznej granicy pomiędzy chorobą a zdrowieniem.

Dlatego też tutaj trzeba przede wszystkim słuchać rozsądku oraz indywidualnych sygnałów, jakie wysyła nam nasz organizm.

Bieganie na przeziębienie (wersja ekstremalna)

Niedawno zastosowałam wersję dużo bardziej ekstremalną od tej opisanej powyżej. W zeszłą niedzielę zdecydowanie czułam, że zaczyna mnie atakować wyjątkowo mocna infekcja. Doskwierały mi chyba wszystkie z powyżej wymienionych objawów. Postanowiłam zatem „uderzyć” z dwóch stron:

  1. W niedzielę rano poszłam na standardowe wybieganie 20 km będąc oczywiście ciepło i „szczelnie” ubraną. Po bieganiu czułam się o niebo lepiej, ale pod wieczór wszystkie objawy niestety wróciły.
  2. W poniedziałek czując się jeszcze gorzej niż dzień wcześniej poszłam na poranny crossfit (o godz. 7). Do samego końca zastanawiałam się, czy nie powinnam się „poddać” i po prostu pójść do łóżka zamiast walczyć ze sztangą. Jednak moja momentami hardcorowa natura wygrała i poszłam na trening. Po treningu czułam już, że udało się przeziębienie „złamać” i na wieczór pozostał już tylko katar.



Zdaję sobie sprawę, że niekoniecznie moje działanie było do końca rozsądne i mogło zakończyć się pogorszeniem przeziębienia do takiego stanu, w którym nie dałabym rady wyjść z łóżka. Na szczęście jednak i tym razem wyszło na moje, więc póki co mogę chwalić się stuprocentową skutecznością mojej metody. 😛

A Ty praktykujesz bieganie podczas przeziębienia?

Ciekawi mnie, jak to wygląda u osób, które czytają ten artykuł. Czy uważasz mnie za kompletną wariatkę? A może także stosujesz moją metodę „leczenie” przeziębienia mocnym treningiem?

Chętnie poznam Wasze opinie i ewentualne sugestie. Zapraszam do komentowania i dyskusji.

Dodaj komentarz