Bieganie i crossfit. Czy to dobre połączenie?

Czy bieganie i crossfit to dobre połączenie? Co da Ci równoczesne uprawianie tych dwóch dyscyplin? Moje przemyślenia i wnioski po niecałych 10 latach biegania i prawie rocznej przygodzie z crossfitem.  




Bieganie i crossfit są bez wątpienia dwiema dość różnymi dyscyplinami, które w nieco inny sposób rozwijają naszą wydolność oraz inaczej wpływają na wygląd naszego ciała. Jedna i druga forma aktywności ma mnóstwo plusów, a także kilka zupełnie różnych minusów.

W moim przypadku połączenie tych dwóch dyscyplin okazało się strzałem w dziesiątkę, który w końcu pchnął moje ambicje i rezultaty sportowe we właściwym kierunku.

Zastanawiasz się nad połączeniem tych dwóch dyscyplin? Chcesz wyrzeźbić swoje ciało, schudnąć czy niesamowicie poprawić swoją wydolność? Zastanawiasz się, jakie są korzyści z biegania, a jakie z crossfitu? Zapraszam do lektury!

Co daje bieganie?

Co daje bieganie?Bieganie to bez wątpienia najbardziej uniwersalny sport, który wymaga od nas w zasadzie tylko chęci, motywacji  i pary butów.

Jeśli jesteś w miarę zdrowy i nie masz żadnych kategorycznych przeciwwskazań, możesz zacząć biegać praktycznie w każdym wieku.

W większości przypadków treningi biegowe odbywają się w jednostajnym konwersacyjnym tempie. Według mnie możemy mówić o regularnym bieganiu i czerpać poniżej wymienione jego korzyści tylko jeśli biegamy co najmniej 3-4 razy w tygodniu po ok. godzinie (lub 10 km).

Oczywiście nie każdy jest w stanie zacząć od takiego poziomu, ale każdemu powinno udać się go osiągnąć po kilku miesiącach regularnych treningów.

Największe zalety biegania




Jak wiadomo bieganie niesie za sobą szereg korzyści, z których najistotniejsze to:

  • Ogólna poprawa samopoczucia i zdrowia.
  • Obniżenie ciśnienia tętniczego (wiele osób jest w stanie całkowicie wyleczyć się z nadciśnienia bieganiem właśnie).
  • Zwiększenie odporności (odkąd zaczęłam bieganie ani razu nie chorowałam).
  • Wysmuklenie i ukształtowanie sylwetki, jeśli biegamy naprawdę dużo.
  • Poprawa ogólnej wytrzymałości oddechowej organizmu.
  • Przyzwyczajenie organizmu do dłuższego i jednostajnego wysiłku.
  • Endorfinowy haj utrzymujący się do końca dnia po treningu.

Jeśli zależy nam na schudnięciu (a nigdy wcześniej nie biegaliśmy), to bieganie będzie zdecydowanie najlepszą dyscypliną. To jedyny sport, przy którym spalimy ok. 700-800 kcal w godzinę. W połączeniu z dietą bardzo szybko pozwoli nam zgubić zbędne kilogramy i poprawić wygląd naszego ciała.

Kilka minusów biegania

Bieganie ma też kilka drobnych minusów, które według mnie to przede wszystkim:

  • Zmniejszona efektywność biegania, jeśli uprawiamy je przez dłuższą ilość czasu (np. kilka lat, a nasze treningi nie są specjalnie urozmaicone). Nieraz zdarza nam się widzieć biegaczy (nawet maratończyków), którzy mówiąc delikatnie najszczuplejsi nie są. To są właśnie te przypadki, w których osoba biega od bardzo długiego czasu oraz biega cały czas te same dystanse. Organizm jest już po prostu do biegania przyzwyczajony i nie działa ono na niego już tak efektywnie jak na samym początku. Sama w tę pułapkę swego czasu wpadłam i to właśnie crossfit pomógł mi z niej wyjść.
  • Niespecjalne rozwijanie górnych partii ciała. To prawda, że podczas biegania pracują praktycznie wszystkie mięśnie naszego ciała (po swoim pierwszym bieganiu zakwasy miałam w całym ciele, z szyją włącznie). Jeśli jednak zależy nam na rozwinięciu mięśni ramion, brzucha czy pleców, to bieganie nam w tym niestety specjalnie nie pomoże. Wstyd się trochę przyznać, ale na pierwszym treningu crossfit nie byłam w stanie zrobić nawet 1 pompki, chociaż w bieganiu miałam naprawę jak na siebie szczytowe wyniki w tym okresie i wydawało mi się, że moje ręce są wyrzeźbione.
  • Może mieć negatywny wpływ na stawy, jeśli biegamy naprawdę dużo kilometrów (kilkaset miesięcznie), po twardej nawierzchni i np. mamy do tego nadwagę. Mnie osobiście bieganie po asfalcie jeszcze póki co nie zaszkodziło, ale myślę, że jeśli zamierzamy uczynić je stałym elementem naszego życia na zawsze, to nasze stawy prędzej, czy później się odezwą.

Co daje crossfit?

Co daje crossfit?W przeciwieństwie do biegania, crossfit nie jest według mnie dyscypliną dla wszystkich bez wyjątku.  To taka dyscyplina sportu, w której pracują wszystkie mięśnie ciała i pracują na najwyższych obrotach. Podczas bardzo intensywnych treningów, rozwija się ich siłę, masę, wytrzymałość, rozciągliwość, czy szybkość. Poprawia się zarówno wydolność krążeniową, jak i oddechową.

Na większości treningów pracuje się z ciężarem, który wraz z wykonywanym postępem zwiększa się, więc jest to taki sport, do którego musimy się dobrze przygotować i uprawiać go tylko pod okiem profesjonalnego trenera. Jedno nieprawidłowe podniesienie zbyt ciężkiej sztangi może nas wyłączyć z crossfitu na bardzo długi czas.

Plusy crossfitu

Tak, jak w przypadku biegania widzę tutaj prawie tylko i wyłącznie plusy. Z moich obserwacji to przede wszystkim:

  • Zdecydowane przyspieszenie przemiany materii utrzymujące się jeszcze długo po treningu, co oznacza bardzo dobre wspomaganie odchudzania. Ciężko znaleźć osobę, która uprawia crossfit od dłuższego czasu i nie ma wyrzeźbionego ciała. Ja osobiście takiej osoby jeszcze nie widziałam.
  • Szybka rzeźba i wzmocnienie całego ciała występująca już po kilku intensywnych miesiącach trenowania.
  • Niesamowite poprawienie ogólnej wydolności i sprawności mięśni.
  • Duża oszczędność czasu, gdyż trening crossfit trwa godzinę, a właściwa kombinacja ćwiczeń ok. 15-35 minut.

Minusy crossfitu

  • Nie jest to dyscyplina dla wszystkich ze względu na swoją ogromną intensywność oraz pracę z ciężarem, który dodatkowo jest stopniowo zwiększany. Osoby starsze lub mające problemy ze stawami lub kręgosłupem prawdopodobnie nie będą mogły tej dyscypliny uprawiać w ogóle lub bez wcześniejszego dłuższego przygotowania.
  • Duże prawdopodobieństwo kontuzji. Jeśli pracujemy pod okiem trenera i wykonujemy wszystkie ćwiczenia poprawnie, to nic nam nie grozi. Niewiele jednak potrzeba, aby np. źle chwycić sztangę lub ją upuścić, jeśli jesteśmy maksymalnie zmęczeni. Jeden taki błąd z naszej strony może nas bardzo wiele kosztować. Sama się o tym jakiś czas temu przekonałam, gdy chciałam stanąć na bardzo zmęczonych rękach. Ręce po prostu nie wytrzymały i „załamały” się, a ja bardzo brzydko upadłam na bark. Całe szczęście, że tylko na bark.

Bieganie i crossfit, czyli bomba.

Na stronie O mnie poznasz bardziej szczegółową historię mojego biegania. W skrócie mówiąc w 2015 roku (po roku trenowania z profesjonalną trenerką biegania) osiągnęłam swoje biegowe maksimum. Doszłam do pewnych czasów, których nie byłam już w stanie pobić pomimo wykonywania cały czas porządnych treningów.

Dość dużo w tym czasie słyszałam od znajomych o crossficie, więc postanowiłam spróbować tej dyscypliny. Byłam w kilku różnych miejscach zanim wybrałam klub i trenera, który mi najbardziej odpowiadał (jestem w tym zakresie dość wymagająca).

Od końca września 2015 roku zaczęłam regularnie chodzić na treningi crossfit w moim mieście. Program treningowy, który wykonuję nazywa się Fight & Burn i od  standardowego treningu crossfit różni się tym, że dość długo pracowaliśmy prawie tylko na własnym ciężarze ciała lub przy użyciu kettlów (w zasadzie kilka miesięcy). W tym momencie nasze treningi nie różnią się w zasadzie niczym od normalnego crossfitu. Nasza trenerka, Magdalena Martyniuk, naprawdę wie, co robi i świetnie potrafi nas zmotywować do pracy. Polecam te treningi każdemu z czystym sumieniem.

OK, ale co dało mi połączenie crossfitu z bieganiem? Bardzo dużo, a przede wszystkim:

  • Bardzo szybko zaczęłam się  żyłować i rzeźbić, gdy włączyłam dietę oraz zwiększyłam ilość treningów crossfit do 3-4 razy. Gdyby nie fakt, że w okresie grudzień-kwiecień nieco zaniedbałam dietę, to wyglądałabym teraz jak milion dolarów. 🙂 Od końca maja jednak jestem na diecie redukcyjnej (którą przestrzegam) i trenuję crossfit co najmniej 3 razy w tygodniu. Efekty naprawdę przychodzą, ale wiem, że jeszcze przede mną dużo pracy, bo tłuszcz, jaki teraz chcę spalić to już ostatki, które są najbardziej oporne.
  •  Nie miałam żadnych większych problemów kondycyjnych na crossficie, ponieważ bieganie dało mi do niego już solidną podstawę. Wielu ludzi przychodząc do nas na zajęcia po raz pierwszy dosłownie „padało”. Ja nie padłam nigdy! Miałam jedynie problem z wykonywaniem ćwiczeń takich jak pompki, czy podnoszenie się na drążku.
  • Jeśli chodzi o zakwasy, to już jest zupełnie inna historia. Przez pierwszych kilka miesięcy miałam je praktycznie cały czas. Nieraz zakwasy z czwartku czułam jeszcze w następną środę. W tym momencie jest nieco lepiej, ale nadal nie ma praktycznie tygodnia, aby któryś z mięśni nie był zakwaszony. Wynika to z tego, że każdy trening jest zupełnie inny od poprzedniego. Mówiąc szczerze, uwielbiam zakwasy! 😀
  • Po ok. 7 miesiącach, kiedy nauczyłam się już wykonywać poprawnie wszystkie ćwiczenia i pracować z ciężarem zaobserwowałam u siebie zdecydowaną poprawę w wydolności biegowej. Od  tego momentu miałam tylko jedne zawody – zabójczy Kraśnik Półmaraton  przy 34 stopniach i żarze lejącym się z nieba. Pokonałam w nim wszystkie swoje dotychczasowe rywalki i zajęłam 6 miejsce OPEN. Do tej pory bardzo źle znosiłam bieganie w wysokich temperaturach, a na tych zawodach moja wydolność i wytrzymałość przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. Jestem pewna, że to zasługa crossfitu.
  • W końcu (po raz pierwszy w życiu) zaczynam być naprawdę zadowolona z tego, jak zaczyna wyglądać moje ciało.  Crossfit pomógł mi w końcu przekroczyć granicę pomiędzy ciałem lekko sportowym, a zdecydowanie sportowym.



Reasumując, bieganie umożliwia mi spalanie bardzo dużej ilości kalorii i budowanie wytrzymałości, a crossfit wprowadza potrzebą i jak dotąd brakującą mi różnorodność oraz stymulację wszystkich mięśni. W połączeniu z racjonalną dietą redukcyjną jest to szybka (chociaż niełatwa) droga do idealnej sylwetki. To jest w końcu ta droga, której szukałam od dawna.

Do tej pory stosunek moich treningów crossfit do biegania wynosił ok. 2:6 lub 3:6. Od przyszłego tygodnia zamierzam zmienić te proporcje na 4:5 tak, aby crossfit prawie zrównać z bieganiem. Będę informować na bieżąco o postępach 🙂

A jak jest u Ciebie? Biegasz, czy uprawiasz crossfit? A może łączysz te dwie dyscypliny? Czekam na Twoje komentarze.

Dodaj komentarz