Bieg Tropem Wilczym Pamięci Żołnierzy Wyklętych, czyli świetny start nowego sezonu… i nie tylko.

Krótkie podsumowanie pierwszego bardzo udanego startu w nowym sezonie 2017. 




26 lutego 2017 r. w bardzo wielu zarówno mniejszych jak i większych miastach w całej Polsce miały miejsce biegi znane pod nazwą Tropem Wilczym mające na celu uczcić pamięć Żołnierzy Wyklętych. Bieg z tego cyklu  miał też oczywiście miejsce w prężnie rozwijającym się pod względem biegowym Lublinie.

W zeszłym roku niestety nie miałam możliwości wzięcia udziału w biegu Tropem Wilczym, więc w tym roku zadebiutowałam w tej imprezie. W Lublinie bieg odbył się na dwóch dystansach: krótszym (1963 m) oraz dłuższym (5889 m). Jako że w ogóle nie poczuwam się jako biegacz krótkodystansowy czy mający predyspozycje sprinterskie (a 5 km to już dla mnie jest sprint), to oczywiście wybrałam dłuższy dystans.

Spośród wszystkich moich wyników, czasy na 5 km zawsze miałam najgorsze, więc udział w tym biegu potraktowałam zupełnie treningowo i moim jedynym celem było po prostu wzięcie udziału w biegu upamiętniającym ważny z punktu widzenia polskiej historii ruch.

Wynik biegu (2/100 miejsce OPEN kobiet oraz 49/428 miejsce OPEN) był dla mnie nie tylko dość sporym zaskoczeniem, ale także świetną dawką motywacji na samym początku nowego sezonu. A więc jak się biegało i jak wyglądała cała impreza? Sprawdźmy!

Kilka słów o ogólnopolskim projekcie Tropem Wilczym Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych




Tropem Wilczym Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych to jak się okazuje największy bieg pamięci w Polsce.  Data biegu związana jest z państwowym świętem Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych przypadającym na dzień 1 marca (ustanowionym w 2011 roku).

Pierwsza edycja biegu Tropem Wilczym (wówczas o charakterze survivalowym) miała miejsce w 2013 roku w lesie w okolicach Zalewu Zegrzyńskiego. Od 2015 roku bieg ma charakter ogólnopolski i muszę przyznać, że duże było moje zdziwienie gdy odkryłam, że w tym roku bieg Tropem Wilczym miał miejsce w ponad 160 miastach w całej Polsce.

Bieg Tropem Wilczym Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Oficjalne logo i szata graficzna Biegu Tropem Wilczym Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

To jest oczywiście tylko telegraficzny skrót biegu oraz jego historycznego znaczenia. Zainteresowanych odsyłam na stronę internetową projektu Tropem Wilczym.

Kilka słów o biegu Tropem Wilczym w Lublinie

W Lublinie bieg Tropem Wilczym Pamięci Żołnierzy Wyklętych został zorganizowany w Ogrodzie Saskim będącym najbardziej zielonym miejscem w centrum Lublina (choć może niekoniecznie o tej porze roku). Z racji dość ograniczonej powierzchni, biegacze mieli  do przebiegnięcia jedną lub trzy odpowiednio wyznaczone pętle.

Trzeba było uważnie słuchać osób wyznaczających trasę, aby się nie pomylić i za wcześnie nie skręcić w stronę mety (po pierwszym okrążeniu w przypadku osób biegnących krótszy dystans). Niestety kilkoro biegaczy pomyliło się i za wcześnie skręcili, przez co stracili kilkanaście sekund lub zupełnie zostali zdyskwalifikowani.

Trasa była bardzo przyjemna i w końcu można było nacieszyć się równą nawierzchnią  (tj. bez lodu i śniegu), ale niestety duża ilość dość sporych podbiegów uczyniła bieg względnie trudnym.Warunki pogodowe jak na szybki bieg były idealne, czyli ok. 5 stopni bez deszczu i większego wiatru. Poniżej trasa biegu:

Trasa Biegu Tropem Wilczym Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Trasa niedzielnego Biegu Tropem Wilczym Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Debiut w barwach Husarii

Co mnie również bardzo ucieszyło to fakt, że po raz pierwszy miałam okazję wziąć udział w zawodach w koszulce Husaria Race Team i akurat pierwszym biegiem w barwach mojej nowej drużyny był bieg Tropem Wilczym.

Cała nasza husarska drużyna wzbudzała niemałe zainteresowanie swoim bardzo można rzec patriotycznym strojem  z orłem na plecach oraz flagą Polski na ramionach.

Oto, jak nasza grupa reprezentowała się na biegu:

Husaria Race Team Lublin na Biegu Tropem Wilczym Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Husaria Race Team Lublin na Biegu Tropem Wilczym i tył naszych koszulek.

Husaria Race Team Lublin na Biegu Tropem Wilczym Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Jak widać zainteresowała się nami nawet telewizja.

Muszę przyznać, że założenie takiej koszulki w ten dzień w jakiś sposób dodatkowo dodało mi motywacji i energii. Być może częściowo właśnie dlatego mogę zaliczyć ten bieg do bardzo udanych startów.

Bardzo dobry wynik i świetny początek sezonu

Tak jak wspomniałam na początku, nie wiązałam z tym biegiem wielkich ambicji oraz nadziei, jeśli chodzi o wynik i zajęte miejsce.

Nie przygotowywałam się przed nim w żaden inny sposób niż założenie wyżej wspomnianej koszulki Husaria Race Team oraz nieprzejedzeniem się dnia poprzedniego, aby nie musieć walczyć z odruchem wymiotnym na podbiegach. 😛

Oto małe podsumowanie trasy oraz podstawowych parametrów biegu:

Bieg Tropem Wilczym w Lublinie

Nierówne tempo jest wynikiem kilku dość istotnych podbiegów na trasie. Nauczona przykrym doświadczeniem (prawie utraty przytomności kilka razy, gdy starałam się na podbiegach nie zwalniać) jednak przy każdym podbiegu delikatnie zniżałam tempo i skupiałam się na dobrej technice i właściwym rytmie.

Zegarek na pętlach prawdopodobnie trochę zwariował i skrócił nieco trasę, która rzeczywiście wynosiła tyle, ile przewidzieli organizatorzy, co zmienia moje średnie tempo z biegu na 4:25 min/km.

Utrzymanie takiego tempa (bez żadnych rewolucji żołądkowych) to naprawdę duży sukces dla mnie, ponieważ od początku roku nie zrobiłam zbyt wielu porządnych treningów z akcentem z powodu nawracającego przeziębienia, którego po raz pierwszy nabawiłam się robiąc trening interwałowy na sporym mrozie.

W lutym dodatkowo były naprawdę spore problemy ze smogiem z Lublinie i świadomość, że dwie godziny biegu to odpowiednik wypalenia 3000 papierosów zniechęcały mnie do robienia mocnych i ciężkich treningów na dworze.

Można zatem rzec, że moim głównym akcentem w styczniu i lutym był tylko trening crossfit i jak widać w zupełności mi to wystarczyło.

Na 428 osób, które ukończyły bieg byłam 49 , a spośród 100 kobiet druga. Nie było wszystkich najsilniejszych konkurentek, ale i tak jestem z wyniku bardzo zadowolona. Najważniejsze jest, że nie miałam podczas biegu żadnego większego kryzysu (poza niewielkim na podbiegu na ostatnim okrążeniu). Pomimo zimna na podium stało się jak zawsze nadzwyczaj przyjemnie:

Bieg Tropem Willczym

Dekoracja Biegu Tropem Wilczym w Lublinie (kobiety OPEN).

Po dotarciu na metę oczywiście dostałam ogromną porcję endorfin i na nowo uwierzyłam, że  może w tym roku uda mi się jeszcze bardziej pójść do przodu i wzbogacić swoją kolekcję pucharów pomimo przejścia do dużo trudniejszej kategorii, czyli 30+. 😛

Już za tydzień pierwsze zawody na moim królewskim dystansie, czyli  Półmaraton Zielonych Sznurowadeł w Puławach.  Trzymajcie kciuki! 🙂

2 komentarze

  1. Luk Marzec 6, 2017
    • Olga Marzec 27, 2017

Dodaj komentarz