Beta alanina: działanie i skutki uboczne

Opis działania i skutków ubocznych, jakie miała dla mnie beta alanina, którą stosowałam przez krótki czas. 




W listopadzie minął właśnie równo rok odkąd rozpoczęłam swoje różne eksperymenty z dietą oraz stosowaniem większej ilości suplementów (białko, BCAA, kreatyna, czy beta alanina właśnie). Rok temu w listopadzie także zaczęłam stosować pierwszą wersję diety low carb rozpisanej przez fachowca.

Wśród suplementów, które miały mi pomóc osiągnąć lepszą wydolność sportową znalazła się także beta alanina. Nigdy wcześniej wówczas o niej nie słyszałam, ale okazało się, że to bardzo znany aminokwas stosowany z powodzeniem u biegaczy, kulturystów czy triathlonistów.

Działa nie tylko pobudzająco, ale zwiększa efektywność treningową i wytrzymałość. Zmniejsza także nasilenie zakwasów po mocnym treningu siłowym. Można powiedzieć, że to swego rodzaju legalny i bezpieczny wspomagacz. Ale czy na pewno?

beta alanina a mrowienie, beta alanina działanie

Beta alanina KFD. To jest dokładnie beta alaniana, którą brałam przez bardzo krótki czas.

Beta alanina: działanie

Mówiąc w wielkim skrócie beta alaniana to aminokwas, który zwiększa poziom karnozyny w mieśniach. Karnozyna jest głównym elementem tkanki mięśniowej i jest odpowiedzialna za regulowanie pH układu mięśniowego.

To ona hamuje jego spadek będący wynikiem wytworzenia kwasu mlekowego w trakcie bardzo intensywnego treningu. Dzięki swoim właściwościom pozwala naszym mięśniom pracować dużo dłużej i wydajniej, a także ogranicza intensywność zakwasów potreningowych.




Do głównych efektów działania beta alaniny zalicza się przede wszystkim:

  • lepszą kurczliwość mięśni
  • lepszą wydolność tlenową (wydawałoby się, że to coś idealnego do treningów biegowych i crossfitowych)
  • lepszą wytrzymałość i znaczne opóźnienie uczucia zmęczenia
  • pobudzenie (działanie podobne nieco do kofeiny)
  • korzystny wpływ na budowanie beztłuszczowej masy mięśniowej (pozytywne działanie zarówno przy redukcji jak i budowaniu masy mięśniowej)

Bardzo korzystne działanie beta alaniny na mięśnie i wydolność sportową zostało już wielokrotnie przebadane i potwierdzone przez wielu naukowców. Zainteresowanych odsyłam do bardziej szczegółowego artykułu na temat działania beta alaniny tutaj.

Beta alanina: dawkowanie

Najbardziej optymalne i najlepsze rezultaty osiąga się przy dawkowaniu beta alaniny w ilości ok. 4-5 g dziennie. To jest też porcja, jaką w zeszłym roku zapisał mi trener.

Beta alaninę bez problemu kupimy w każdym sklepie z odżywkami. Jej cena nie jest także ani trochę wygórowana. Za 400-500 g zapłacimy ok. 30-50 zł.

Beta alanina: skutki uboczne

Przed rozpoczęciem stosowania beta alaniny zrobiłam dość spory research na jej temat. Nigdzie nie znalazłam opinii mówiącej, że jest niebezpieczna.

Wręcz przeciwnie wszędzie znajdują się informacje (a nie czerpię ich tylko z internetu) mówiące o tym, że beta alanina jest w 100% bezpieczna i została już dokładnie przebadana.

Beta alanina a mrowienie (przypadek ekstremalny)

Kupując beta alaninę słyszałam, że jej głównym skutkiem ubocznym jest fakt, że oddziałuje ona na receptory nerwowe zlokalizowane tuż pod skórą. Zupełnie o tym zapomniałam przy okazji pierwszej suplementacji tego specyfiku. Bardzo się też później w związku z tym zdziwiłam.

Po zakupieniu suplementu na drugi dzień rano (przed bieganiem) rozpuściłam ok. 5 g beta alaniny w wodzie otrzymując bardzo pyszny napój. Postanowiłam wrócić jeszcze na jakieś 30-40 minut do komputera, aby nie biegać z pełnym żołądkiem (wypiłam ok. 400 ml).

Całe szczęście, że nie poszłam biegać od razu. To, co zaczęłam czuć po ok. 15 minutach było po prostu nie do opisania.

Beta alanina znana jest z tego, że może wywoływać delikatnie mrowienie krótko po jej zażyciu, gdyż oddziałuje na receptory nerwowe zlokalizowane pod skórą. Jednak sposób, w jaki działa na mnie z pewnością nie jest normalny ani do końca bezpieczny.

Mrowienie? Kto mówił o mrowieniu? Moja skóra stała się tak uwrażliwiona, że nie byłam w stanie się do niej dotknąć. Cała jej powierzchnia zaczęła mnie po prostu palić i bardzo mocno swędzieć. Każda jednak próba podrapania kończyła się bólem. Do tego oczywiście dochodziło mrowienie, ale tak mocne, że też ciężko jest mi to opisać.

Po suplementacji tych ok. 4-5 g po prostu „zgasłam” na jakąś godzinę. Nie pamiętam nawet do końca, co się w tym czasie działo. Na pewno zalana potem próbowałam położyć się spać. Stan,w jakim się znalazłam można porównać do bardzo wysokiej gorączki, podczas której zaczynają się pojawiać omamy.

Myślałam, że nie dam rady już pójść do pracy w ten dzień, ale na szczęście po ok. 2 h wszystkie objawy dość gwałtownie ustąpiły. Pierwotnie myślałam, że jest to tylko incydent, więc zrobiłam jeszcze kilka podejść do tego specyfiku (ze zdecydowanie mniejszą dawką), ale niestety za każdym razem kończyło się to identycznie.

Beta alanina po prostu zamienia mnie we „wrak”, który jest się w stanie jedynie doczołgać do łóżka. Nie ma możliwości, abym była w stanie po niej wykonać jakikolwiek trening, a co dopiero bardziej wydajny i ekstremalny trening. Dobre żarty!

Beta alanina a bieganie

Po moich kilku powyższych nieudanych próbach suplementacji beta alaniny rzuciłam ją w przysłowiowy kąt (kąt, w którym trzymam odżywki gwoli ścisłości). Minęło kilka dobrych miesięcy i już zupełnie o niej zapomniałam. Jakoś mniej więcej w  czerwcu (podczas dość dużych upałów) zupełnie omyłkowo sięgnęłam po tę odżywkę myśląc, że jest to BCAA.

Spieszyłam się i po prostu nie spojrzałam na etykietę, która jest łudząco podobna do stosowanego przeze mnie BCAA. Rozrobiłam specyfik w wodzie, którą wzięłam z sobą na dłuższe bieganie. W trakcie biegu zachciało mi się pić, więc wypiłam kilka łyków z butelki nie będąc zupełnie świadomą, że biję beta alaninę. Poczułam nieco inny smak, ale nadal nie dotarło do mnie jeszcze co tak naprawdę piję.

Po ok. 10 minutach zaczęłam czuć znajome już mi kłucie i mrowienie na całym ciele. Natychmiast zapaliła się czerwona lampka. To przecież była beta alanina, a nie BCAA! Całe szczęście, że wtedy wypiłam tylko kilka łyków, a nie duszkiem całą butelkę, która prawdopodobnie zawierała kilka dawek beta alaniany. Wsypałam tam przecież ilości dopuszczalne dla BCAA.

Gdybym wypiła wtedy większą ilość mojego napoju (mającego tak duże stężenie beta alaniny) prawdopodobnie położyłabym się na ścieżce biegowej i czekała aż ktoś mnie z niej zabierze. Sytuacja ta wyklucza ewentualny efekt placebo, gdyż zupełnie nie miałam świadomości, że zażyłam beta alaninę aż do momentu pojawiania się pierwszych objawów mrowienia.

Najdziwniejsze jest to, że nie mam raczej na nic uczulenia. Nigdy też na żaden ani lek czy suplement nie reagowałam w taki sposób. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje.




Jak na Ciebie działa beta alania?

Pytałam się znajomych i nikt nie doświadczył podobnych skutków ubocznych beta alaniny. Suplement kupiłam ze znanego i sprawdzonego źródła, z którego pochodzą wszystkie moje odżywki, więc nie jest to kwestia samego specyfiku.

Bardzo ciekawi mnie, czy są jeszcze inne osoby, na które beta alanina działa w tak negatywny sposób. Jak to wygląda u Was? Czekam na opinie!

14 komentarzy

  1. Art Grudzień 9, 2016
    • Olga Grudzień 15, 2016
      • Art Grudzień 16, 2016
  2. Ingelot Czerwiec 16, 2017
    • Olga Czerwiec 29, 2017
  3. Emil Czerwiec 20, 2017
    • Olga Czerwiec 29, 2017
      • Mariusz Luty 3, 2018
  4. Agnieszka Lipiec 4, 2017
    • Olga Lipiec 22, 2017
  5. Jacek Wrzesień 28, 2017
    • jacek Listopad 8, 2017
  6. Michał Maj 17, 2018
  7. Radek2 Maj 28, 2018

Dodaj komentarz