Średnio 7 treningów w tygodniu, czyli mój rekordowo aktywny lipiec

Krótkie podsumowanie mojej aktywności fizycznej w lipcu, który okazał się moim najaktywniejszym miesiącem, w którym wyszło mi średnio 7 treningów w tygodniu. 




Dziś z rana przeglądając statystyki treningów na Endomondo zauważyłam, że w lipcu moja aktywność była nieporównywalnie większa w stosunku do pozostałych miesięcy (zarówno w tym, jak i poprzednim roku). Przeżyłam niemałe, ale bardzo pozytywne zaskoczenie.

Najśmieszniejsze jest to, że zupełnie nie miałam świadomości, że aż tak „cisnę”. Owszem często ranne biegi 10 km zamieniałam na szybkie 15 km, ale nie sądziłam, że kilometraż skoczył aż tak bardzo. Biorąc pod uwagę, że często po bieganiu szłam jeszcze na crossfit oznacza to średnio trening 7 razy w tygodniu. To chyba świadczy o tym, że naprawdę kocham sport.

Poniżej nieco bardziej wnikliwa analiza mojej aktywności w rekordowym lipcu.

310 km, czyli 42 h i 44 minuty spędzone na sporcie

Powyższe uważam za całkiem ładny wynik! 🙂 Prawie dwie pełne doby spędziłam na sporcie. Oto, jak wygląda mój kalendarz biegowy z lipca na Endomondo.

Trening 7 razy w tygodniu (Endomondo)

Zielony ludzik to bieganie, czerwony to crossfit, żółty to rower stacjonarny, a niebieski i czarny pływanie.




Wygląda to całkiem imponująco. W całym miesiącu miałam tylko 5 dni nietreningowych, ale w wiele innych miałam po dwa treningi, co zdecydowanie daje średnią co najmniej 7 treningów w tygodniu.

Dokładnie jest to 1,2 treningu dziennie.

Do tego miałam kilka różnych wyjazdów i generalnie cały czas pracowałam 8 h dziennie. Sama zastanawiam się, jak to uczyniłam. 🙂 W przypadku 30 lipca widać 4 treningi, ale to naprawdę był jeden trening, który podzieliłam na 4 części (gdyż był to bieg tempowy w II zakresie z przerwami między każdym biegiem).

Oto, jak lipiec wypada na tle innych miesięcy w roku (pod względem przebiegniętych kilometrów).

7 treningów w tygodniu (lipiec)

Lipiec pod względem kilometrażu w końcu wykrył poza magiczną liczbę 300 km miesięcznie.

Muszę przyznać, że ten skok bardzo mi się podoba. Jest to zwiększenie ilości przebieganych kilometrów o ok. 30-40% w zależności od miesiąca.

7 treningów w tygodniu i efekty tak intensywnego miesiąca

Zdecydowanie tak aktywny miesiąc nie pozostał obojętny dla mojego organizmu. Zaobserwowałam szereg pozytywnych zmian, ale także kilka negatywnych.

Efekty pozytywne

Tych jest zdecydowanie więcej, dlatego zdecydowałam się podjąć wyzwanie 5 treningów crossfit w tygodniu. Oto, co dobrego wynikło z mojego lipcowego wariactwa:

  • Moja redukcja w końcu ruszyła naprawdę porządnie (jest spadek o ok. kolejne 3 kg).
  • Wyraźnie zaczyna rzeźbić mi się brzuch (a raczej odsłaniać :P).
  • Pojawiło się dużo nowych żył, w szczególności na rękach.
  • Taka ilość treningów skłoniła mnie do modyfikacji diety oraz suplementów (m.in. zaczęłam brać kreatynę i zwiększyłam ilość węglowodanów, które pierwotnie prawie wyeliminowałam).
  • Wydaje mi się, że wydolność biegowa poprawiła się. Przedwczoraj przy prawie 30 stopniach zrobiłam dwa piękne okrążenia wokół jeziora (każde po 3,4 km) w całkiem dobrym tempie (pierwsze średnie tempo 4:42 min/km, a drugie 4:47 min/km).
  • Jestem non stop na endorfinowym haju. 🙂

Efekty negatywne

Niestety taka ilość treningów to ogromne obciążenie dla organizmu, co niestety odczuwam.

  • W tym momencie czuję się mocno zmęczona. Najgorzej czuję się, gdy biegam rano, a w dzień poprzedni wieczorem był crossfit. Gdy tylko ukończę wyzwanie crossfitowe zrobię sobie 2 dni zupełnej przerwy.
  • Zaczęłam się bardzo mocno pocić, co jest szczególnie widoczne podczas crossfitu. Zawsze na treningu jest pode mną kałuża potu i na tle innych kobiet ćwiczących ze mną wyglądam fatalnie. 😛
  • Mam problemy z zasypianiem pomimo ogromnego zmęczenia i budzę się przedwcześnie. Muszę czasem uzupełniać sen w ciągu dnia.
  • Po odstawieniu tabletek z kofeiną w związku z intensyfikacją treningów nie mogę czasem poradzić sobie z bardzo niskim pulsem. Spada nieraz (np. pół godziny po treningu) do 43-45 uderzeń, a ja nie mogę się w żaden sposób rozgrzać. Kawa póki co pomaga!

A co z kolejnym miesiącem? Kolejny rekord?




W sierpniu nie zamierzam specjalnie schodzić z kilometrażu ani ilości treningów, ale jednak chcę podążać w bardziej racjonalnym kierunku.

Przede wszystkim zależy mi na dalszej utracie wagi i budowaniu siły (a nie zajeżdżaniu się), gdyż pod koniec sierpnia mam dwa półmaratony (Półmaraton Chmielakowy oraz Półmaraton Praski) i zamierzam na co najmniej jednym z nich złamać w końcu czas 1:40.

Wiem, że nie uczyniłabym tego w obecnym stanie, więc po skończeniu wyzwania crossfit 5 razy w tygodniu będę równie dobrze dbać o regenerację i przerwy, a dni przed zawodami będą zupełnie wolne. 3majcie kciuki za wariatkę Olgę! 🙂

2 komentarze

  1. Kinga Sierpień 17, 2016
    • Olga Sierpień 23, 2016

Dodaj komentarz